Netflix i pies? 5 tytułów o psach na jesienny wieczór pod kocem.

Jeśli fabuła filmu toczy się w okół psa, to są dwie opcje... Albo się rozczulasz losem bohatera albo wkurzasz na bezdusznych człowieków. Mimo tego oczywistego schematu, nie mogę się powstrzymać - oglądam wszystkie
netflix z psem wieczór z psem
Artykuł w skrócie
Świąteczne smaczki od buldoziej paczki
5 1 vote
Ocena użytkowników

Nie wiem sama, ile razy ryczałam na końcówce Marley i ja, ale idzie smętna jesień i w któryś smętny wieczór znowu zasiądę pod kocem, w nogach umoszczą się psiaki a ja odpalę ten film ponownie. I tak. Wiem, jak to się skończy.

Za to takich przewidywalnych filmów o tych, co biegają i strzelają zbytnio nie lubię. A wystarczyło, że przeczytałam recenzję pierwszego Johna Wicka, w której stało, że bohater mści się za zabicie swojej suczki i z marszu musiałam to zobaczyć. Na tyle polubiłam bohatera, że już bez namawiania obejrzałam nawet wszystkie kolejne części i to w dniach ich premier.

Bo nie ważne, w jaki gatunek kina wpisuje się dany film – jeśli akcja toczy się w koło psa, przez psa lub pies gra po prostu większą rolę, niż eksponat na rodzinnej kanapie – ja muszę ten film obejrzeć. Nawet, jeśli jest oznaczony jako 7+ i wypada pożyczyć od znajomych dziecko na czas seansu.

Jeśli podobnie jak ja lubisz kino z psim wątkiem i szukasz czegoś na długie jesienne wieczory, przygotowałam listę ciekawszych tytułów aktualnie dostępnych na platformie Netflix i z psem w roli głównej:

Kumpel terapeuta

Serial lekko komediowy z przeznaczeniem dla młodszej widowni, który szybciutko i z przyjemnością pochłonęłam.

Noooo marudy się zaraz przyczepią, że kwestie prawne i wymogów, które dotyczą psa wspierającego nie zostały do końca rzetelnie pokazane, jednak samą historię śledzi się z przyjemnością.

Mamy tu chłopca, który po latach nauki w domu wraca do nauczania w szkole i walczy ze swoimi zaburzeniami lękowymi z pomocą psa Kumpla. Kumpel ma skupienie rybki, nie jest zbyt „wyuczony”, przez co często zamiast pomagać, sam wymaga pomocy.

Mamy wiecznie zmartwionych rodziców i siostrę, która w przeciwieństwie do głównego bohatera jest bardzo przebojowa i wyszczekana. Są typowe szkolne sprawy – przyjaźnie, ale i agresja czy nietolerancja. Bohaterowie czy ich problemy są nieco przerysowane, stanowią jednak fajne tło dla więzi między Kumplem i jego małym człowiekiem.

Życie w psim domu

Na wstępie usłyszycie, ze w Stanach usypia się 4 miliony psów rocznie. Dramat, masakra, liczba po prostu przepala zwoje w mózgu.
Wbrew tym przerażającym ilościom, wbrew brutalnej prawdzie, którą często podsumują mimochodem bohaterowie, ten dokument to ciepła i wzruszająca historia dwóch panów, którzy starają się uchronić nieliczne psiaki przed nieuniknionym losem.

10 tysięcy uratowanych przez bohaterów psich istnień robi wrażenie. Jednak na tle problemu usypiania psów na aż taką skalę, te 10 tysięcy to kropla w morzu potrzeb.

Dwa z czterech moich psów to adopciaki i mimo że sama długo działałam jako wolontariusz w fundacjach i schroniskach, to z zasady unikam programów dokumentalnych o stowarzyszeniach i fundacjach adopcyjnych działających w Polsce.
Po prostu – z reguły zieją jadem.
A ten dokument jest tak bardzo inny od wszystkiego, co wylewa się z naszych telewizorów, że serio – musicie go zobaczyć. 

Niby to wszystko już znacie… Oddane, porzucone psy, odbiory z pseudohodowli, bezduszny system, który nakazuje usypiać nawet zdrowe psy, które w określonym czasie nie znalazły domu… A pośród tego dwóch sympatycznych panów, uśmiechniętych, szczęśliwych, którzy z jednej strony nazywają po imieniu przyczyny, przez które … no mają co robić a z drugiej strony – nie bije od nich rezygnacja, gniew ani frustracja.

Nie jest łatwo, ale nie jest ponuro. Ciepło, spokój i psy, którym wcale-nie-na-siłę szuka się domu. Bo panowie każdemu z nich obiecali szczęśliwe życie i szczęśliwy koniec, więc nowych domów szukają bardzo skrupulatnie.

Seans prowokuje do stawiania pytań a odpowiedzi mogą boleć.

Jeśli jeszcze nie widzieliście, to polecam. Szczególnie że kilka innych ciekawych dokumentów, o których chciałam dziś wspomnieć, Netflix w międzyczasie usunął z platformy i nie wiem, jak długo jeszcze ten dokument będzie dostępny.

Psy

6 odrębnych historii niby o psach, ale bardziej o ludziach i ich relacji z psami. 

Psy są bohaterami każdej historii, jednak w innym kontekście niż w pozostałych tytułach. Są tu bardziej tłem dla działań swoich ludzi. Pchają swych opiekunów do pewnych zachowań i przemyśleń. I to jest piękne.

Wśród moich znajomych seria wywołała skrajne emocje. Od zachwytu do znudzenia. Trochę mnie to nie dziwi – bohaterowie są rozrzuceni po świecie. Różne kraje, różna kultura. Ich motywacja ma prawo wydawać się czasem dziwna lub niezrozumiała. Jest w tym dokumencie miejsce na uśmiech, ale mają prawo pojawić się łzy.

Ja ten serial polubiłam i są odcinki, do których wracałam już kilka razy.

 

It's Bruno

Krótki, pełen absurdów komediowy mini serial, w którym albo się zakochasz, albo od którego odejdziesz zniesmaczony. 

Kto nie ma psa, połowy gagów może nie zrozumie. Ale jeśli masz psa, to pewnie zdarzyło Ci się zrobić przed innym psiarzem popisówę na sztuczki, wkurzają Cię typki, które nie sprzątają po swoim psie i najprawdopodobniej nie raz kupiłeś psu spod lady coś super extra premium special.

Ostrzegam jednak, że to nie jest miły radosny rodzinny serial. Znajdziesz tu wulgarny język ulicy i specyficzny humor. Króciutkie odcinki – serial połkniesz w jedno popołudnie. Dla mnie bomba!

O psie, który wrócił do domu

Jeden z tych tytułów, który spoileruje całą treść. Bo tak – pies wróci do domu.

Ale to nie jest kino, które ma zaskakiwać. Tak, pies wróci. Tak jak wcześniej wróciła Lassie. I co z tego, że to już było?
To nie jest kino, które ma wiernie oddać charakter naszych zwierząt czy ich motywację. Wiem, że pies nie myśli złożonymi zdaniami włożonymi mu w pysk przez aktorów dubbingujących. Ale co z tego?
To nie film oskarowy zrobiony za miliony monet, więc efekty komputerowe są słabe. No i?
Ostatecznie, to nie jest nawet wierna adaptacja książki, ale jeszcze nie widziałam filmu nie-biograficznego, który byłby w 100% wierną adaptacją. Wojna książek z filmem nigdy się nie skończy i nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia.

Jako opiekun, który – nie boję się tego słowa – kocha swoje psy miłością ogromną i ślepą, lubię kino, które pokazuje a nawet przerysowuje miłość i przywiązanie zwierząt do nas. Bo jeśli kogoś kochasz, to chcesz, by kochał Cię miłością równą Twojej lub najlepiej to większą.
Czy to głupie? Może. Co z tego.
Czy obchodzi mnie zdanie kogoś, kto tego nie rozumie? Nie bardzo.

Pies, który z przywiązania do swojego pana wraca do niego przez góry i lasy, idealnie wpisuje się w moją potrzebę wiary, że jeśli – odpukać – któryś z moich psów pechowym zbiegiem okoliczności któregoś dnia się zagubi, to będzie o mnie pamiętał. No i wróci zdrowy i bezpieczny.

Mimo że jednocześnie wiem, że najpewniej zostałby u pierwszej osoby, która by dała mu jeść 😀
(Chociaż może byłyby to kulki, więc hrabiostwo z fochem odeszłoby od michy, spakowało manatki i jednak wróciło? Łudzę się dalej.)

Dlatego też mogę takie filmy łykać jak pelikan, wbrew logice i krytyce.
Zatem jeśli przegapiliście ten film w czasie premiery lub szukacie czegoś na sentymentalny wieczór, to nadal możecie znaleźć go na Netflix. 

I taka ciekawostka z polskiego podwórka.
Szukałam linku do trailera i informacji, czy Netflix nie zamierza lada dzień wycofać tego tytułu z platformy.
Ze zgrozą odkryłam recenzje, przez które wczoraj…chlip chlip… obejrzałam film ponownie, bo nie wierzyłam w to, co czytam. Czy recenzujący na pewno oglądali ten sam tytuł? Podprogowa propaganda Lgbt? Manipulacje umysłami dzieci? Brak ostrzeżeń o niebezpiecznych treściach?

Absolutnym szczytem były już dla mnie stwierdzenia, że nazywanie w filmie „mamą” i matkowanie przez inne gatunki celowo burzy zakorzeniony wzorzec rodziny. WOW.

Dla mnie to ciepły film o miłości i przywiązaniu. W sam raz do zwinięcia się w kulkę pod kocykiem.

5 1 vote
Ocena użytkowników
Spodobało się? Podziel się ze światem!
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Share on print
Share on pocket
Share on pinterest
Powiązane posty
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

WITAJ NA MOIM BLOGU

Kocham psy i zioła, dlatego od lat uczę się od najlepszych na świecie fitoterapeutów i naturopatów zwierzęcych.

Pokażę Ci, jak bezpiecznie i skutecznie stosować ziołoterapię dla obrony Twojego i psiego organizmu.

Nie wiesz, gdzie zacząć? Zacznij tutaj!

Pierwszy raz? Zacznij tutaj
Dołącz do newslettera!

Otrzymuj powiadomienia o nowych treściach i nowościach.

Zero spamu!  Tylko psie sprawki.

Zajrzyj, bo warto