Antybiotyki w mięsie. Ryzyko dla Ciebie, ale i psa

Według hodowców antybiotyki podawane są tylko zwierzętom, których stan zdrowia tego wymaga.
Jednak realia mogą być zupełnie inne.
Badania przeprowadzane na ludziach dowodzą, że zbyt duża ilość przyjmowanych antybiotyków prowadzi do nadwagi. Dlatego, by przyspieszyć wzrost zwierząt podaje się im antybiotyki np. prewencyjnie, czego efektem ubocznym będzie właśnie szybszy przyrost masy ciała. Czysty zysk.
A jak to się ma do zdrowia naszego i naszych psów?
antybiotyki w mięsie
Artykuł w skrócie
Świąteczne smaczki od buldoziej paczki
5 1 vote
Ocena użytkowników

Antybiotyki w mięsie - są czy ich nie ma?

Przypomnijmy na początek: niekontrolowane spożywanie antybiotyków prowadzi do:

  • powstawanie lekoopornych szczepów bakterii,
  • zniszczenia flory jelitowej,
  • zwiększonego ryzyka reakcji alergicznych,
  • otyłości.

Mimo iż większość opakowań na półkach krzyczy obecnie naklejkami: BEZ ANTYBIOTYKÓW lub ANTIBIOTIC FREE, fakty stwierdzone w trakcie przeprowadzonej przez NIK kontroli wskazują na zgoła coś innego:

AKTUALNIE OBOWIĄZUJĄCY MODEL NADZORU NAD WYKORZYSTANIEM ANTYBIOTYKÓW W PRODUKCJI ZWIERZĘCEJ W POLSCE JEST NIESKUTECZNY

W wielkim skrócie – NIK przeprowadził kontrolę, z której wynika, że antybiotyki stosowane są przez hodowców powszechnie. Zbyt powszechnie.

70% objętych monitoringiem hodowców stosowało antybiotyki. Wskaźnik ten rośnie do 80% w przypadku hodowli indyków i kurcząt. 

Zgroza.

Oczywiście, w każdym przypadku podawanie antybiotyków zostało uzasadnione przez hodowcę względami leczniczymi, no bo jakże by inaczej 😉

Dokumenty potwierdzające wprowadzanie antybiotyków były prowadzone zgodnie z przepisami, ale:

  • kontrolowane podmioty nie dysponowały żadnymi danymi, na podstawie których można by było ocenić, czy rzeczywiście wystąpiła konieczność podania tych leków,
  • jaka była ich dawka,
  • ile i jak często podawano.
Popatrzcie na grafikę
antybiotyki w mięsie

Lekarz Wojewódzki kontroluje Lecznicę i ilość wydawanych przez nią leków.

Lekarz Powiatowy kontroluje Hodowlę i ilość podawanych przez nią leków.

Ale obaj nie mogą się spotkać i porównać swoich danych.

Lekarz powiatowy nie zweryfikuje rzetelności i prawdziwości dokumentów przedstawionych przez hodowcę, gdyż lecznica, która zaordynowała leki nie podlega jego nadzorowi. NIK uznał zatem, że nie ma możliwości rzetelnej oceny i ustalenia faktycznej przyczyny podawania leków.

A tym samym aktualnie obowiązujący system nadzoru nie daje nam klarownej odpowiedzi, czy mięso trafiające do sklepu jest w rzeczywistości bezpieczne.

Skąd antybiotyki w mięsie?

Niby każdy używa ich tylko w stanie wyższej konieczności i zgodnie z przepisami, a sprzedaż rośnie.

Antybiotyki sprzedają się jak świeże bułeczki.

Oficjalne dane dotyczące sprzedaży leków weterynaryjnych w Polsce podają, że w latach od 2011 do 2015 sprzedaż antybiotyków w naszym kraju wzrosła o 23% a Polska jest w czołówce krajów europejskich jeśli chodzi o zużycie antybiotyków w hodowli zwierząt.
Dodajmy do tego dane z Ministerstwa Rolnictwa, które na podstawie danych otrzymanych z hurtowni farmaceutycznych podają wzrost sprzedaży ( z 475 ton do 582 ton w wyżej wymienionym okresie).

Skoro w dokumentach u hodowców wzrostu nie widać, oznacza to, że hurtownie sprzedają, lecznice wydają, ale… potem dzieje się magia i …nikt ich nie wprowadza do użycia. Także no… 

Nie ma dowodu, nie ma sprawy

W prezentacji udostępnionej przez NIK znajdują się natomiast dodatkowo takie dane:

W latach 2015–2016 organy samorządu lekarzy weterynarii prowadziły ogółem 34 postępowania wyjaśniające związane z nieprawidłowościami przy stosowaniu antybiotyków.
A pamiętajcie że mówimy o jednym województwie. 
 
Z tych 34 postępowań:
  • 4 sprawy są nadal w toku
  • 9 spraw umorzono
  • złożono 21 wniosków o ukaranie dyscyplinarne

Z tych 34 postępowań tylko 2 razy złożono zawiadomienie do organów ścigania.

I tu dochodzimy do sedna…

Dlaczego tylko 2?

„Niską liczbę zawiadomień kierowanych do organów ścigania uzasadniono powszechną praktyką umarzania postępowań przez organy ścigania z powodu znikomej szkodliwości czynu”

Antybiotyki w mięsie - niska szkodliwość czynu? SERIO?

Według wszelkich informacji dostępnych na stronach Inspekcji Weterynaryjnej, od ostatniego podania antybiotyków do uboju należy zachować odstęp czasowy, co ma za zadanie oczyścić mięso z resztek leku.

Wystarczy wejść do googla i wpisać w wyszukiwarkę „antybiotyki w mięsie” by zobaczyć wyniki potwierdzające, że wyrywkowe kontrole je w nim jednak znajdują.
To oznaczać może kilka rzeczy, w tym:

  • ilość użytych antybiotyków jest rzeczywiście większa niż ta, która wynika z dokumentacji i nie zostały one usunięte przez organizm w zadanym odstępie czasu,
  • do uboju trafiły zwierzęta chore

A antybiotyki, którymi tuczy się zwierzęta hodowlane trafiają w ich mięsie na nasze stoły, ale również do misek naszych pupili.

Co gorsze – z uwagi na proporcję pomiędzy ilością spożywanego mięsa na kilogram ciała, nasze psy są nawet bardziej narażone na negatywne skutki karmienia takim mięsem, bo proporcjonalnie otrzymują większą dawkę tych antybiotyków, niż my.

A przypomnijmy:

  • alergie
  • otyłość
  • lekoodporność

to tylko główne skutki uboczne nadmiernego spożycia antybiotyków, wliczając w to antybiotyki w mięsie.

Oporność na antybiotyki, według OECD, może być przyczyną 700.000 zgonów wśród ludzi na całym świecie.
Jak ta statystyka ma się do naszych pupili? Nie wiadomo.

Wiadomo jednak, że również u zwierząt domowych rośnie ilość antybiotyko-opornych infekcji, a skoro nie da się ich wyleczyć, można przyjąć, że część z nich nie kończy się dobrze.

Kluczowa jest jakość? Czas na zmiany

W raporcie NIK podawany jest przykład Niemiec, jako kraju, który skutecznie zmienił system kontroli a tym samym doprowadził do znacznego spadku zużycia antybiotyków.
Daje to jakąś wątłą nadzieję, że i do nas ta „cywilizacja” w końcu dotrze.

Jednak do tego czasu rzeczywiście musimy mieć oczy dookoła głowy, zarówno w przypadku żywienia siebie, jak i naszych psów.

I tu wypadałoby napisać jakiś banał w stylu, że wiesz, pilnuj co kupujesz… jakość… cena
Ale skoro w papierach wszystko gra… skąd mamy mieć pewność, że ta jakość jest rzeczywiście wysoka?

Z drugiej strony, dopóki na hasło filet za 9 zł ludzie będą rzucać się do dyskontu i wynosić go kartonami, to ktoś będzie musiał go produkować na tyle wydajnie, by nadążyć zapełniać sklepowe półki.
Więc to w Kupujących rzeczywiście musi dokonać się zasadnicza zmiana.

Nie chcę Ci pisać, ile pieniędzy masz wydawać na swoje żywienie lub żywienie swojego psa.

Jednak powiem Ci jak to wygląda z mojej strony, jako osoby, która współpracuje z Opiekunami psów chorych.

 

DSC05848

W przypadku większości schorzeń przewlekłych, ale również: w chorobach nerek, w terapii raka, w chorobach wątroby, układu trawiennego a nawet w chorobach układu ruchu – wszędzie zaczynamy od usprawnienia działania organizmu:

  • gęsta odżywczo dieta – by wspomóc regenerację;
  • usprawnienie pracy wątroby i układu trawiennego – by wspomóc trawienie i przyswajanie składników odżywczych, ale również właściwy detoks;
  • usprawnienie pracy układu wydalniczego, czyli zarówno układu moczowego, pracy jelit, ale i powszechnie ignorowanego układu limfatycznego – by sprawnie usuwać śmieci z organizmu.
Dopiero po wdrożeniu tych kroków ma sens wprowadzanie terapii w postaci wycelowanej w chorobę ziołoterapii. 
 
Teraz zadaj sobie pytanie, czy osiągniemy oczekiwany skutek wprowadzając te wszystkie kroki i jednocześnie nadal ładując w psa żywność pełną chemii, toksyn czy antybiotyków, które:
– będą obniżać jego odporność;
– będą zaburzać pracę organizmu;

– mogą reagować z leczeniem konwencjonalnym i nasilać lub osłabiać działanie leków, które podajesz psu.

Dlatego:

  • jeśli nadal karmisz suchą karmą, szukaj karm oznaczonych jako ORGANIC / BIO  Przynajmniej z założenia muszą one spełniać znacznie bardziej rygorystyczne normy a zakłady muszą posiadać odpowiednią certyfikację i każdy dostawca również musi ją posiadać

( zajrzyj do artykułu o tym jak wybierać karmę dla psa,o tutaj i zobacz,  dlaczego nie wszystkie opisy na opakowaniu gwarantują faktyczną jakość)

  • jeśli karmisz psa domowo – bez względu na etykietkę , zadbaj o jej prawidłowe zbilansowanie dopasowane do stanu zdrowia psa i upewnij się że kupowane mięso pochodzi z dobrego źródła, najlepiej od lokalnego, „oswojonego” hodowcy.  Nie karm – szczególnie schorowanego psa – mięsem z marketu, z przemysłowej hodowli, bo efekt może być odwrotny od zamierzonego.
5 1 vote
Ocena użytkowników
Spodobało się? Podziel się ze światem!
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Share on print
Share on pocket
Share on pinterest
Powiązane posty
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

WITAJ NA MOIM BLOGU

Kocham psy i zioła, dlatego od lat uczę się od najlepszych na świecie fitoterapeutów i naturopatów zwierzęcych.

Pokażę Ci, jak bezpiecznie i skutecznie stosować ziołoterapię dla obrony Twojego i psiego organizmu.

Nie wiesz, gdzie zacząć? Zacznij tutaj!

Pierwszy raz? Zacznij tutaj
Dołącz do newslettera!

Otrzymuj powiadomienia o nowych treściach i nowościach.

Zero spamu!  Tylko psie sprawki.

Zajrzyj, bo warto