Hipoalergiczna karma dla psa – remedium na psie alergie czy ściema marketera?

Większość z nas z grubsza wie, że hipoalergiczna karma dla psa to towar dla zwierząt z alergią lub nadwrażliwością pokarmową. Ale doprecyzowanie tego terminu nie jest już takie oczywiste. Co to znaczy karma hipoalergiczna? Czy ktoś z Was to kiedykolwiek sprawdził? Przeczytaj a dowiesz się, dlaczego hipoalergiczna karma dla psa tak często się nie sprawdza.
HIPOALERGICZNA KARMA DLA PSA
Artykuł w skrócie
Świąteczne smaczki od buldoziej paczki
5 1 vote
Ocena użytkowników

Hipoalergiczna karma dla psa - czyli jaka?

Na świecie istnieje kilka instytucji, które próbują utrzymać w ryzach rynek karm dla psów. W Europie za to, by producenci jednolicie informowali Was o składzie i właściwościach nabywanej w sklepie karmy dla psów odpowiada F.E.D.I.A.F.

W dokumentach tej instytucji można znaleźć definicje rozróżniające karmę z wołowiną od karmy z wołowiny. Dowiemy się, jakie warunki musi spełniać skład karmy, by producent mógł używać określonego nazewnictwa. Znajdziemy tam na przykład definicje karmy FRESH, ORGANIC czy NATURAL.

Definicji karmy hipoalergicznej karmy dla psa tam jednak nie znajdziemy. Co to dla Was oznacza? Że producent nie ma żadnych formalnych wymogów do spełnienia, by używać określenia „karma hipoalergiczna”.

Ale ok, wszyscy przecież wiemy, że hipolalergiczna karma dla psów to pożywienie dla alergików. Czy jednak na pewno? I co to oznacza?

Skoro F.E.D.I.A.F ani AFFCO nie definiują tego określenia, postanowiłam przeszperać googla.

Hipoalergiczna karma dla psa w wyszukiwarce

Wyniki wysypały się jak z rękawa. Podążyłam więc za pierwszym linkiem wypozycjonowanego sklepu, gdzie przywitało mnie zdanie:

„Karmy te cechują się wysoką zawartością surowców biologicznie czystych, nie zawierają substancji chemicznych, dzięki czemu nie wywołują alergii”

Nie wywołują alergii dzięki „surowcom biologicznie czystym”… No dobrze. Tak, to dużo wyjaśnia 🙂

Zatem czym jest ten surowiec biologicznie czysty?

Uwierzcie na słowo, lub sami to sprawdźcie. Ilość dostępnych informacji i definicji tego jakże poważnie i naukowo brzmiącego zwrotu zapewne Was przytłoczy – tu oczywiście śmiechłam.

A jeśli nie macie w sobie duszy detektywa, lub – skoro to strona o psach – cech psa tropiącego i nie chce się Wam szukać, to odpowiem.

Wyjaśnienia tej frazy nie znajdziecie nigdzie!

(wrzesień 2017 + aktualizacja październik 2019, sprawdziłam ponownie w sierpniu 2020 – nadal nic)

Nigdzie, poza oczywiście masowo powielanym opisem karm hipoalergicznych w innych miejscach w sieci.

A tu dowodzik w sprawie:

surowiec biologicznie czysty2
hipoalergiczna karma dla psa - ale ściema

Czy to nie dziwne, gdy google odpowiada zaledwie jednym wynikiem?

Może zatem Wikipedia odpowie, czym jest hipoalergiczna karma dla psa?

hipoalergiczny

przymiotnik

(1.1) kosmet. o kosmetykach: przeznaczony dla alergików, niewywołujący alergii

Ani słowa o karmie. Ani jednego. Nie dziwi Was to?

Dla pełni obrazu dodam w tym miejscu, że z definicji „hipo” to przedrostek  oznaczający „mniej”, co oznacza, że hipoalergiczna karma dla psa ewentualnie uczula mniej, ale wcale nie oznacza to, że w ogóle.

MARKETINGOWA ŚCIEMA

Czepiłam się uparcie definicji nie bez powodu. Wyjaśnienie znaczenia, jakie kryje się za tak klasyfikowanymi karmami jest o tyle istotne, że komunikat że „Twojemu psu potrzebna jest hipoalergiczna karma dla psa” prędzej czy później usłyszy praktycznie co drugi właściciel czworonoga.

Euromonitor melduje bowiem w raportach, że 40% psów trafiających do weterynarza ma stwierdzaną alergię.

Wyobraźcie sobie zatem, jak wielki jest to rynek zbytu, skoro w samej Polsce ilość psów przekroczyła 7 milionów.

Zresztą, nie czarujmy. Wszyscy wyrażenie hipoalergiczna karma dla psa znamy. Jest powszechnie stosowane, mniej więcej kojarzymy, co się pod nim kryje, chociaż jak widać – nie do końca.

Dawno temu sama naiwnie myślałam, że hipoalergiczny w odniesieniu do karmy niesie za sobą jakiś potwierdzony naukowo komunikat. Jakiś sztywno określony zbiór zasad i wymogów, które karma absolutnie musi spełnić. Okazuje się jednak, że nie.

 

Słowo hipoalergiczny nie ma żadnej naukowej definicji!

Powstało dla potrzeby reklamy jakiegoś kremu i przebojem wdarło się na rynek reklamowy. I odkąd się na nim pojawiło, wabi z każdej półki, obiecując cuda.

A tymczasem nikt z nas, od żadnego producenta, który twierdzi że jego chrupki to hipoalergiczna karma dla psa, nie może zażądać przedstawienia dowodu na działanie hipoalergiczne.

Nie mamy żadnych podstaw powiedzieć jednemu, czy drugiemu „ej stary, to jest chłam, oddawaj kasę”. Mówiąc brutalnie, coś takiego jak hipoalergiczna karma dla psa nie istnieje!

Rozumiesz? Producenci mogą użyć bezkarnie tego określenia wobec marketowej karmy „robionej dla supermarketu”. Znajdziesz je na karmach ze średniej półki i na półce premium.

Możemy spotkać się jutro i wyprodukować karmę z tektury, ścinków mięsa i stęchłej mąki, nazwiemy ją hipoalergiczną i absolutnie nic nam nie grozi. To jakiś dramat!

Używanie tego wyrażenia w marketingu i nazwach produktów jest mylące i może wprowadzać w błąd. A biorąc pod uwagę, że Opiekun kupuje ten produkt w celach ratowania psiego zdrowia – może być również niebezpieczne.

Hipoalergiczna karma dla psa polecana w lecznicy

 

w lecznicy polecono nam zakup karmy hipoalergicznej. Kupiłam i nie działa a pies drapie się jeszcze bardziej. Co robić?

Nie dziwię się dezorientacji osób, które dotarły z czytaniem aż tutaj, bo najczęściej zalecenie zakupu takiej karmy otrzymuje się podczas wizyty w gabinecie weterynaryjnym.

I tu dochodzimy do dwóch zasadniczych problemów:

Problem pierwszy: nieprecyzyjny komunikat od lekarza

Z jednej strony, trochę się lekarzom nie dziwię. Ale tak tylko tylko troszkę.

Testy alergiczne dla psa to stosunkowo drogie badanie i co gorsza nawet testy metodą elisa (IGg) to zwykły marketing a nie narzędzie diagnostyczne! To, sądząc po informacjach na pubmedzie, zasługuje zresztą na osobny artykuł. Nawet podręczniki dla weterynarzy mówią wprost – testy nie są podstawą do stawiania diagnozy, bo testy kłamią.

Lekarz z reguły wnioskuje więc o alergii jedynie na podstawie objawów i wywiadu i po prostu zalecają zmianę diety lub od razu terapię sterydami.

Ale nie można zalecać żadnej karmy „hipoalergicznej” nie definiując z jaką alergią walczymy, co podejrzewamy i nie edukując dokładnie Opiekuna, jakich pokarmów mamy się wystrzegać i jak ścieżka eliminacji powinna wyglądać. A także – gdzie te składniki , poza karmą, mogą się znaleźć.

Nie można też w zaparte wszystkim, jak leci zalecać karmę „hipoallergenic x” tylko dlatego, że sponsor loga na fartuszku i regałów w sklepiku powiedział, że ta karma jest ok.

 

Problem drugi: brak czujności u Opiekuna

W opisach karm klasyfikowanych marketingowo jako hipoalergiczne powtarzają się oczywiście pewne pojęcia:

  • bez zboża,
  • bez glutenu,
  • bez kurczaka,
  • bez wołowiny
  • przyswajalna

To są już terminy wytłumaczalne. Definiowalne. Podobnie jak pojęcie alergii jest specyficzne dla każdego psa. Jednak nawet wiedząc, co dokładnie powinno zostać wykluczone, należy pozostać czujnym jak ważka.

Błędem jest ufanie samej obietnicy pozbycia się alergii, bez zapoznania się z etykietą i listą składników.

Szczególnie, że na tym polu mamy liczne nadużycia!

Czytanie etykiet to podstawa!

Niby prosty komunikat  a większość o tym zapomina.

Dla sporej grupy psów najczęstszymi sprawcami alergii są soja, pszenica, kukurydza i pulpa z buraków cukrowych. Nawet ryż, który jest częstym wypełniaczem w tych nieszczęsnych karmach hipo czasem powoduje alergie ( to w końcu TRAWA i ZBOŻE). Powoduje je również mięso, najczęściej kurczak lub kontrowersyjny składnik karm, czyli produkty pochodzenia zwierzęcego.

No i oczywiście środki konserwujące.

Na chwilę obecną Opiekunowie psa z alergią i karmą, która „nie działa”, to najczęściej zgłaszająca się do mnie po poradę grupa osób. Z reguły są mocno zbulwersowani, gdy po paru minutach rozmowy okazuje się, że kupiona przez nich „specjalna karma hipoalergiczna” z wołowiną ma jednak w składzie kurczaka, którego mieli wykluczyć lub masę innych substancji, które mogą negatywnie wpłynąć na już obciążony i zmęczony alergią organizm.

Popularna hipoalergiczna karma dla psa - zobaczmy, co kryje

Przyjrzyjmy się, jak wygląda skład czołowej na rynku hipo karmy, której producent sponsoruje wyposażenie w większości sklepików przy lecznicach:

Skład:
ryż, hydrolizowana soja, tłuszcz zwierzęcy, minerały, hydrolizat wątróbki drobiowej, pulpa buraczana, olej sojowy, fruktooligosacharydy, tran, olej z ogórecznika, mąka z płatków aksamitki (źródło luteiny).

Ups, w ogóle nie ma tu żadnego mięsa pochodzącego z mięśnia! A hydrolizat wątróbki drobiowej, jedyny składnik, który coś mówi o swoim pochodzeniu, pojawia się dopiero na 5 pozycji i to po minerałach. Serio?

Są tu natomiast praktycznie wszystkie najbardziej powszechne alergeny. I to jest właśnie powód, dla którego bardzo często, nawet jeśli uda się już wykluczyć potencjalnie „właściwy składnik” , to cała dieta okazuje się być bezskuteczna.

Pies nadal reaguje na kolejne ze składników, które Opiekun podaje wraz ze zmienionym jedzeniem.

Dlatego, jeśli masz psa z alergią, to nauka czytania etykiet i brak zaufania wobec medialnych obietnic powinny stać się Twoim nawykiem.

 

Podsumowanie

Celem tego artykułu było zwrócenie uwagi na to, jak łatwo i często bezmyślnie podążamy za określeniami, które nie niosą za sobą żadnej treści.

Chciałam też uczulić Opiekunów, jak ważne jest poznanie faktycznej przyczyny alergii czy nadwrażliwości i konsekwentne eliminowanie potencjalnie szkodliwych składników.

Jeśli Wasz pies cierpi na alergię, to wybierając produkt o domniemanych właściwościach hipoalergicznych powinniśmy zachować daleko idącą czujność i sceptycyzm.

A o ile nie dysponujemy chociażby podstawową wiedzą potrzebną do rozpoznania właściwości składników takiej karmy, to zachowajmy ostrożność.

Również wobec porad rzucanych beztrosko na forach i grupach internetowych. To że karma zadziałała na jednego psa nie oznacza że zadziała u naszego.

Podkreślę jednak zdecydowanie, że celem tego artykułu nie było doprowadzenie kogokolwiek do wniosku, że wszystkie karmy komercyjne to zło, bo wcale tak nie jest.

Zła i niedopasowana dieta będzie złą i niedopasowaną dietą bez względu na to, jaki model żywienia wybierzecie. Czy pozostaniecie na karmie komercyjnej, czy przejdziecie na dietę surową lub gotowaną – jeśli nie zostanie ona odpowiednio dopasowana do predyspozycji i potrzeb psa, nie przyniesie żadnego pozytywnego efektu.

Czytajcie etykiety – i jak w przypadku ludzi, trzymajcie się zasady, że im prostszy i krótszy skład, tym lepiej.

Same alergie u psów, to temat rzeka i niejednokrotnie będę do nich wracać. Jeśli nie chcesz ich przegapić – zapraszam do subskrypcji i polubienia mojej strony na facebooku.

Życzę zdrowia!

 
ps: ten post został tu przeniesiony ze starej lokalizacji bloga
5 1 vote
Ocena użytkowników
Spodobało się? Podziel się ze światem!
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Share on print
Share on pocket
Share on pinterest
Powiązane posty
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

WITAJ NA MOIM BLOGU

Kocham psy i zioła, dlatego od lat uczę się od najlepszych na świecie fitoterapeutów i naturopatów zwierzęcych.

Pokażę Ci, jak bezpiecznie i skutecznie stosować ziołoterapię dla obrony Twojego i psiego organizmu.

Nie wiesz, gdzie zacząć? Zacznij tutaj!

Pierwszy raz? Zacznij tutaj
Dołącz do newslettera!

Otrzymuj powiadomienia o nowych treściach i nowościach.

Zero spamu!  Tylko psie sprawki.

Zajrzyj, bo warto